Zsolnay – sztuka zaklęta w ceramice

Porcelanę uznaje się za najszlachetniejszy gatunek ceramiki, wymagający najwyższej jakości składników oraz długiego czasu produkcji. Wynaleziono ją w Chinach w VII wieku, natomiast w Europie zaczęto ją wytwarzać dopiero na początku XVIII wieku dzięki Ehrenfriedowi Waltherowi von Tschirnhausowi, który specjalizował się w porcelanie miśnieńskiej, choć pierwsze wzmianki o wyrobie porcelany dotarły do Europy już w średniowieczu, głównie za sprawą Marco Polo. Wykonane z niej przedmioty należały do najcenniejszych w królewskich kolekcjach – niekiedy pożądano ich bardziej niż jedwabiu lub futer. Nie będę jednak opisywać dokładnej historii europejskiej porcelany – skupię się na wspaniałych wyrobach węgierskiej manufaktury Zsolnay, której świetność przypada na przełom XIX i XX wieku. Niedawno miałam okazję oglądać wystawę w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie poświęconą tej niezwykłej ceramice i cóż – całkowicie zakochałam się w hipnotyzującej eosynie.

HISTORIA MANUFAKTURY

Południowe Węgry, Pecz, 1853 rok – kupiec Miklós Zsolnay zakłada małą fabrykę specjalizującą się w wyrobie glinianych ornamentów oraz serwisów stołowych, później porcelany. Od czasu gdy do interesu przyłącza się w 1863 roku jeden z synów Miklósa, Vilmos, praca w fabryce zaczyna nabierać tempa i w niedługim czasie firma zdobyła światową renomę.

Bez Vilmosa ta węgierska manufaktura nigdy nie zaistniałaby w świecie. Jego niezwykłe umiejętności na płaszczyźnie artystycznej oraz nieustanna chęć wprowadzania innowacji sprawiła, że w późniejszych czasach węgierska ceramika nabrała własnego i niespotykanego dotąd charakteru. Początkowo chciał zostać drukarzem, ale w ostateczności dołączył do rodzinnego biznesu, co okazało się być strzałem w dziesiątkę.

Waza eosyna, 1899 rok

Od 1868 roku Vilmos zajął w firmie stanowisko głównego dyrektora, ponadto zmieniono również nazwę firmy na Pierwsza Peczeńska Cementownia z Ogniotrwałymi Wyrobami z Szamotu. Od tego czasu manufaktura produkowała nie tylko naczynia i ornamenty architektoniczne, ale też rozmaite produkty ceramiczne w zależności od zapotrzebowania na rynku.

Dobrze prosperująca firma w 1885 roku rozszerzyła swoją działalność o dwa nowe zakłady – fabrykę rur i fabrykę pieców. Natomiast od 1895 roku, po upowszechnieniu się elektryczności, zaczęto produkować izolatory ceramiczne.  

Do 1914 roku manufaktura Zsolnay była największą tego typu firmą w Austro-Węgrzech, niestety w czasie I wojny światowej została zmuszona do redukcji ilości wyrabianej ceramiki użytkowej, a zamiast tego produkowała rzeczy na użytek wojska.

Artyści często czerpali inspirację z węgierskiej sztuki ludowej – tulipan typowa roślina, którą można spotkać w ludowym zdobnictwie

Po zakończeniu I wojny światowej losy fabryki były bardzo niepewne z powodu trwającej serbskiej okupacji, ponieważ stracono dużo rynków zbytu oraz trudniej było o dostanie odpowiednich surowców. Również czasy II wojny światowej przyczyniły się do znacznych strat – głównie z powodu oblężenia Budapesztu, który był dla manufaktury głównym rynkiem zbytu.

Fabrykę znacjonalizowano w 1948 roku – jej nazwa została zmieniona na Fabryka Porcelany w Peczu (Pécsi Porcelángyár) i wykorzystywano ją do masowej produkcji zastawy stołowej, natomiast po 1982 roku, dzięki wznowieniu gospodarki rynkowej, fabryka powróciła do swojej  wcześniejszej formy i do tej pory produkuje najwyższej jakości porcelanę.

PORCELANA FAJANSOWSKA

Bezsprzecznie trzeba przyznać, że głównym fenomenem węgierskiej porcelany jest to, że Vilmos Zsolnay wprowadził do sposobu obróbki porcelany kilka innowacyjnych metod. Jedną z nich był fajans, który pierwszy raz został zaprezentowany na wystawie w Paryżu w 1878 roku. Co ciekawe nazwa tego rodzaju porcelany nie ma specjalnej genezy – jest tylko wynikiem wyobraźni Vilmosa.

Serwis do kawy, 1890-91

Fajans z dodatkiem riolitu, który jest skałą wulkaniczną strukturowo podobną do granitu. Tę porcelanę produkowano ze specjalnej odmiany szkliwa: powierzchnia była wcześniej pokrywana podkładem o kremowej barwie, a potem wykonywano bogate dekoracje farbami z tlenkiem metalu i szkliwa. W porównaniu z innymi technikami, ta umożliwiała uzyskanie szerszej gamy kolorów i przejść tonalnych.

EOSYNA

Było to największe dzieło Vilmosa, nad którym pracował od 1891 roku do roku swojej śmierci. Pierwotnie sztuka eosynowego zdobienia pochodzi z Półwyspu Arabskiego, ale w Europie odkryto ją dopiero pod koniec XIX wieku, a za wynalazców podaje się Vilmosa Zsolnaya oraz profesora Vince’a Wartha.

Miseczka eosyna, koniec XIX wieku

W procesie wytwarzania takiego zdobienia na naczyniu powstają mieniące się przejścia między kolorami, które nadawało naczyniu delikatny wygląd.  Eosyna była również jedną z ulubionych technik zdobienia powierzchni dla wielu węgierskich artystów secesyjnych, na przykład Sándora Apátiego, Gézy Nikelszkyego albo Józsefa Rippl-Rónaia.

Nazwa również nie jest przypadkowa, ponieważ pochodzi od imienia greckiej bogini jutrzenki – Eos.

PIROGRANIT

Ten, kto miał okazję zwiedzać Budapeszt, na pewno zwrócił uwagę na pełną przepychu architekturę. Jedną z rzeczy, której warto przyjrzeć się bliżej, są dachy. Kolejnym wynalazkiem Vilmosa był wynaleziony w 1886 pirogranit, który zastąpił kosztowne rzeźby fasad budynków. Pirogranit wypalano w wysokiej temperaturze, która nadawała mu ziarnistej struktury podobnej do piasku, a po zabarwieniu doskonale imitował kamień. Dużą popularność zdobył wśród węgierskich architektów, takich jak Ödön Lechner lub Miklós Ybl. Warto również wspomnieć, że dachy najbardziej znanych budapeszteńskich budowli, takich jak Parlament, kościół św. Macieja lub łaźnie hotelu Gellért, są pokryte pirogranitem.

Muzeum Sztuki Stosowanej w Budapeszcie, przy wykończeniu fasad zastosowano wyroby z węgierskiej manufaktury Zsolnaya.  W architekturze występują też typowe wzory dla sztuki hinduskiej i islamskiej.



Na koniec chciałam jeszcze zaprosić do obejrzenia galerii z innymi wyrobami manufaktury, ponieważ są tak piękne, że nie mogłam się zdecydować, które wybrać do artykułu 🙂

waza, 1900 rok, Vinsce Wartha
waza, 1900 rok,  Vinsce Wartha
V&A Museum
« 1 z 8 »

Zapraszam również do odwiedzenia fanpage’a na Facebooku, ponieważ można tam znaleźć jeszcze więcej ciekawostek dotyczących historii życia codziennego. Zdjęca zamieszczone w galerii są własnością V&A Museum.

Pozdrawiam,

  • Krystyna Polek

    Rzeczywiście, bardzo piękne wyroby! Dzięki Tobie dowiedziałam się co to jest Pirogranit 🙂

    • Prawdę mówiąc o pirogranicie dowiedziałam się dopiero podczas zbierania materiałów do tego wpisu 😛

  • Przepiękne dzieła! Parę lat temu byłam na krótko w Miśni- samo miasteczko też całkiem malownicze!

  • Prześliczne – co tu dużo mówić! Mnie olśnił szczególnie ten serwis na pierwszym zdjęciu. Eosyna też czarowna. Dawka wiedzy, która podajesz w swoim artykule, powala – gratuluję Ci. Dobrze też, ze dodałaś tę galeryjkę, więcej zdjęć takiej pięknej porcelany przydało się. Pozdrawiam Cię 🙂

    • Dziękuję za miłe słowa, każdy post staram się w miarę możliwości solidnie przygotować 🙂

  • Bardzo ciekawy artykuł i inspirujący ceramik! Szczególnie urzekł mnie ten zielony dach! cudo! 😀
    W jednym miejscu (pod zdjęciem kwiatowo – różowego zestawu) znalazłam błąd techniczny. Porcelany nie produkuje się ze szkliwa, może chodziło Ci, że była nim pokrywana albo to porcelana samoszkliwna? Masz tam też fragment, że „potem wykonywano bogate dekoracje farbami z tlenkiem metalu i szkliwa.” miało być „szkliwami?
    Pozdrawiam
    Marta

    • Na ten zielony dach od razu zwróciłam uwagę, gdy pierwszy raz byłam w Budapeszcie. 🙂 Ma Pani rację wkradł się tu mały błąd, porcelany nie robi się ze szkliwa tylko z mieszanki glinki kaolinowej. Natomiast co do drugiej uwagi użyta forma jest poprawna.

  • Świetne zdjęcia, to prawda 🙂 Całe szczęście, że moda na takie rzeczy chyba powoli wraca. Choć, może piękne rzeczy zawsze są w modzie!