Wigilia na Kresach

Na ziemię, jakby całun, śnieżna padła szata,
Złoty blask słońca czarne przesłoniły chmury;
Wszystkie kwiaty powiędły i gaj już ponury
Bo w nim umilkła ptasząt gromada skrzydlata!

I w mojem sercu także zeschły róże lata,
Smutek zaciemnił chmurą myśli mych lazury —
Gwiazda nadziei blednie — a ptak złotopióry
Ptak o czarownym głosie — miłość, mnie odlata!

Konstanty Gaszyński, 1850

 

PRZYGOTOWANIA DO ŚWIĄT

Przygotowania do świąt zaczynały się bardzo wcześnie, na kilka miesięcy przed świętami oraz zanim pierwsi goście pojawiali się na dworze. Czas adwentu rozpoczynał się 25 listopada i trwał równo przez cztery tygodnie. W tym czasie nikt nie urządzał balów, zabaw ani wesel. Wszyscy niecierpliwie wyczekiwali przyjazdu młodzieży, która musiała opuścić rodzinne strony z powodu nauk w szkołach i na uniwersytetach, a teraz korzystając z zimowej przerwy  i wracała do domu.

Co roku obowiązkiem dzieci było przygotowanie nowych ozdób choinkowych. Przez wiele długich zimowych wieczorów wraz z matkami lub guwernantkami najmłodsi kleili papierowe łańcuchy, a złotą farbką malowali szyszki i włoskie orzechy. Z wydmuszek jaj tworzono aniołki i ptaszki, a z papieru wycinano gwiazdy. Do zawieszenia na choince, polskim zwyczajem wykorzystywano też różne smakołyki – figi, marcepany, jabłka, cukierki w błyszczących papierkach, pierniki oraz czekoladki. Tylko bombki, anielski pył i włosy były kupowanie w większych miastach albo przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Bardzo starym polskim zwyczajem było wykonywanie ozdób choinkowych z wigilijnych opłatków. Same opłatki i zwyczaj dzielenia się nimi nie jest znany poza granicami polski. Delikatny ledwo widoczny materiał wykorzystywano do wykrawania figur geometrycznych, które były sklejane za pomocą śliny i układane w przestrzenne kompozycje, a następnie na lnianych sznureczkach zawieszane na drzewku. Opłatki były dostarczane z plebanii przez kościelnego lub organistę już na początku grudnia, obowiązkowo barwione na niebiesko, czerwono i żółto.

Dzień przed wigilią przywożono z lasu choinkę – jodłę, świerk lub sosnę. Drzewko musiało być duże, świeże i pachnące, najczęściej ustawiano je w jadalni lub salonie, by każdy gość mógł je podziwiać. Natomiast na Wołyniu i Ukrainie istniał taki zwyczaj, by przygotować kilka choinek – po jednej dla każdego dziecka i gościa.

 

W DWORSKIEJ KUCHNI

Święta to czas wielkiej pracy w kuchni, zwykle z początkiem grudnia odbywało się świniobicie a następnie zajmowano się obróbką mięsa, wędzeniem, gotowaniem wędlin oraz przyrządzaniem pasztetów. Największym przysmakiem były wędzone ozory w dymie z gałązek jałowca.

Za eleganckie uchodziło posiadanie kucharki, każdy nawet szlachcic na skraju bankructwa posiadał kucharkę. Jednak najbardziej cenionymi kucharzami byli ci, co znali tajniki francuskiej kuchni, a na ich zatrudnienie mogli sobie pozwolić tylko nieliczni właściciele ziemscy. Natomiast od połowy XIX wieku panie domu przykładały większą wagę do obowiązków domowych, aktywnie uczestnicząc w wielu pracach.
Tradycyjnym postnym daniem w wigilię były ryby, zwykle szykowano je w ostatniej chwili, by były jak najświeższe. Kupowano je przeddzień wigilii od żydowskich dostawców lub sąsiadów, którzy posiadali prywatne stawy. Zimowe połowy zawsze były wielką atrakcją dla całego dworu, na ten czas wynajmowano zawodowych rybaków, a mieszkańcy dworu zaprzęgali sanie, brali wódkę dla rozgrzania i z zaciekawieniem obserwowali połów.

Potrawy przygotowywali również ci, którzy nie spędzali wigilii w swoim domu, bowiem nie wypadało pojawić się z pustymi rękami w domu gospodarzy, takie dania były zwykle  traktowane jako wigilijny podarunek.

 

WIECZÓR WIGILIJNY

Późnym popołudniem, gdy mężczyźni wracali już z polowań, zaczynano nakrywać do stołu. Uroczysta wieczerza zwykle odbywała się w jadalni, w kątach pokoju ustawiano niemłócone snopki zboża, które miały zapewnić dobre plony w nadchodzącym roku oraz przypominać o miejscu narodzin Jezusa. Jednakże z początkiem XX wieku coraz więcej ziemiańskich domów zrezygnowało z tego staropolskiego zwyczaju i zamiast tego pod śnieżnobiałym obrusem kładziono siano. Niestety na takim przybraniu zastawa stołowa była bardzo niestabilna i łatwo można było potłuc porcelanę.

Siano ułożone na stole stanowiło również doskonały przedmiot zabaw i żartów podczas wigilijnej kolacji. Dzieci w czasie wieczerzy wróżyły sobie ze słomy wyciąganej spod obrusa. Gdy słomka była długa oznaczało to, że życie danej osoby będzie długie. Natomiast jeśli ktoś wyciągnął krótką słomkę losował jeszcze raz, dopóki nie wyciągnie odpowiednio długiej słomki.


Do wigilijnej kolacji używano najlepszej zastawy stołowej, zwykle białej porcelany ze złoconymi brzegami. Swoją prostotą i elegancją miała ona zastąpić XVIII wieczne naczynia o wymyślnych formach i wzorach. W najzamożniejszych domach porcelanę sprowadzano z angielskich lub francuskich manufaktur.

Stół, do którego zasiadano w wieczór wigilijny zwykle zajmował środek pokoju. Był długi i szeroki, tak by wszyscy domownicy i goście mogli się przy nim pomieścić. Zawsze przygotowywano nakrycie dla niespodziewanego gościa, a jeszcze w XIX wieku w wielu domach nakrywano również dla nieobecnych i zmarłych członków rodziny. Na osobnym talerzyku spoczywały opłatki. Natomiast dla ozdoby na środku stołu układano stroiki z gałązek jedliny, czasem stawiano też małą szopkę betlejemską oraz srebrne kandelabry.

Z rozpoczęciem kolacji czekano do pojawienia się pierwszej gwiazdy na niebie. Wypatrywano jej bardzo niecierpliwe dlatego, że w większości domów ściśle przestrzegano zasad postu i nie jadano nic do kolacji. Czasem na wczesny obiad podawano gotowane ziemniaki ze śledziem.

Kiedy na niebie pojawiała się pierwsza gwiazda był to znak, że można zasiadać do kolacji. Lecz zanim każdy zajął swoje miejsce przy stole łamano się opłatkiem. Łamano się najpierw ze służbą, a potem ze wszystkimi domownikami i gośćmi.
Podczas zasiadania do stołu ściśle przestrzegano hierarchii. Zgodnie z tradycją najstarsza kobieta w rodzinie zajmowała najważniejsze miejsce – u szczytu stołu. Pilnowano także, by liczba zasiadających była parzysta, ponieważ stary przesąd głosi, że jeśli będzie inaczej to ktoś z najbliższych może nie dożyć kolejnych świąt.

Zdjęcie z 1897 roku

Na wigilijnym stole zgodnie z tradycją musiało pojawić się od 7 do 12 dań. Na początku serwowano zupy, czasem aż trzy do wyboru – barszcz z uszkami, zupa migdałowa, zupa grzybowa. Kolejno były ryby – lin w galarecie, smażony karp z chrzanem. Potem zwykle podawano gołąbki z kaszą gryczaną, pierożki z grzybami i kompot z suszonych śliwek. Na koniec na stół wędrowała kutia, tradycyjny kresowy przysmak robiony z maku, ziaren pszenicy, bakalii i miodu. Natomiast na deser serwowano ciasta, ale w mniejszym wyborze niż na inne święta. Obowiązkowo były pierniki i makowiec, natomiast dzieci chętnie zajadały się orzechami.

<<Zobacz też:   Jak to dawniej z Wielkanocą było…>>

CZAS PREZENTÓW I  CZAS MODLITWY

Po skończonej kolacji wszyscy przechodzili do salonu, gdzie znajdowała się pięknie przystrojona choinka a pod nią prezenty. Dzieci od samego rana nie mogły wchodzić do tego pokoju. Przy choince rozpoczynało się wspólne śpiewanie kolęd zwykle w akompaniamencie pianina. Po tym można było rozpakowywać prezenty, które przyniósł święty Mikołaj, Gwiazdor lub Anioł, zależnie od regionu i rodzinnych tradycji.  Bardzo popularnym podarunkiem zarówno dla dzieci i dorosłych były książki. Pamiętano też o służbie i dzieciach z folwarku.

Christmas Prayers Henry Bacon, 1872

Zakończeniem każdego wieczoru wigilijnego był udział w pasterce. Do kościoła często jechano saniami, każdy z gospodarzy chciał pierwszy przestąpić przez próg świątyni, ponieważ wróżyło to udane plony w przyszłym roku. Jednak, gdy śnieg sprawiał, że drogi stawały się nieprzejezdne, wspólnie w domu celebrowano narodziny Pana.

Najważniejszą cechą ziemiańskiej wigilii była nieprzerwana ciągłość tradycji rodzinnych, która pomagała przetrwać polskości po rozbiorach. Święta Bożonarodzeniowe i tradycje z nim związane dodawały ludziom nadzieję na ponowne zjednoczenie państwa, a także tworzyły głęboką więź narodową.




Na koniec chciałam życzyć wszystkim moim czytelnikom spokojnych i radosnych świąt Bożego Narodzenia.

Zapraszam również do odwiedzenia fanpage’a na Facebooku, ponieważ można tam znaleźć jeszcze więcej ciekawostek dotyczących historii życia codziennego.

Czy znacie jeszcze jakieś inne tradycje związane z wigilią? 

Pozdrawiam,